W dole tabeli pewni możemy być spadku Regginy, reszta zostanie rozstrzygnięta na dniach. Cel jest jasny: utrzymanie w Serie A. Jednak w przypadku, gdy walczą o to 3 ekipy, a pozostały jeszcze 2 miejsca do spadku, nie jest to takie proste zadanie. W zasadzie tylko matematyczne szanse ma w tej batalii ostatnie w tabeli Lecce. 5 punktów straty do 17 miejsca dającego utrzymanie jest czymś praktycznie niemożliwym do odrobienia, ale wątpię, by piłkarze poddali się, dopóki piłka w grze. Jednak spotkania z drużynami z czołówki, w których trzeba zdobyć komplet punktów, dla tego zespołu są praktycznie wyrokiem skazującym na powrót po roku gry w Serie A na zaplecze ekstraklasy. Niezwykle ciekawie może być jednak w korespondencyjnym pojedynku pomiędzy beniaminkiem Serie A, Bologną, a stałym bywalcem tejże ligi okupującym dolne rejony tabeli, FC Torino. Terminarz zdecydowanie przemawia za mającą punkt mniej ekipą Rossoblu. Pojedynki z Chievo Verona i Catanią Calcio, które już zapewniły sobie ligowy byt i nie walczą już o nic, dają bolończykom nadzieję na punkty, które im są niezwykle potrzebne. Torino nie może liczyc na takie łaskawe podejście ze storny rywali. Co prawda Genoa już zapewniła sobie grę w Lidze Europejskiej, jednak pojedynek z drużyną z piątego miejsca w tabeli na pewno nie będzie należał do łatwych i przyjemnych. W ostatniej kolejce, o czym już wspomniałem, Torino mierzy się z Romą, która na pewno nie odpuści i rzymianie będą gryźli trawę i walczyli o każdy centymetr boiska, gdyż brak europejskich pucharów byłby dla nich niewyobrażalną klęską. Łatwo zauważyć, że spadek Regginy i Lecce praktycznie można uznać za fakt. Jednak pojedynek drużyn z Bolonii i Turynu z pewnością będzie arcyciekawy. Oceniając wszystkie aspekty, mimo wielkiego doświadczenia turyńczyków w walce o utrzymanie, tym razem nie daję im na to większych szans.